Komu służy populizm?

W polityce pod hasłem dobrych standardów często skrywają się populistyczne treści. Mieszanie populizmu z godnym pochwały hasłem eliminowania patologii kończy się zwykle wprowadzaniem rozwiązań, które zamiast eliminować złe zjawiska, chowają je tylko za parawan. Nie podzielam oburzenia wielu komentatorów, którzy odsądzali od czci i wiary nową minister infrastruktury za wzięcie należnej jej zgodnie z kontraktem odprawy z PKP. Sprawa kooptacji do zarządu Orlenu Igora Ostachowicza pokazała zaś, że decydenci nie uczą się na błędach poprzedników.

Dwa lata temu Centrum Adama Smitha przygotowało raport poświęcony „kominówkom” w spółkach Skarbu Państwa. Nie ma sensu powtarzać argumentów za i przeciw tej regulacji – wszyscy je dobrze znamy – ale warto przypomnieć konkluzję ekspertów. W ich opinii, skoro przyjmujemy zasadę, że właściciel ma prawo decydować o obsadzie stanowisk menedżerskich w swojej firmie i warunkach zatrudnienia, to nie ma podstaw, by inne kryteria stosować dla prywatnych spółek, a inne dla podmiotów, gdzie właścicielem jest Skarb Państwa. Ograniczenia powinny wynikać z prawa, a nie z polityki.
Czy gdyby pani minister Wasiak pracowała w prywatnej spółce, to przewidziana kontraktem odprawa wywołałaby burzę? Zapewne nie. Otrzymała to, co się jej należało, co było czarno na białym zapisane w umowie. To, że teraz pełni funkcję szefowej resortu infrastruktury, a nie prezesa prywatnej spółki, nie ma w tym przypadku znaczenia. Reguł nie zmienia się w trakcie gry. Jeśli kwestia wysokich odpraw w spółkach Skarbu Państwa budzi kontrowersje, to bardzo proszę – niech panowie z ulicy Wiejskiej znajdą dobre rozwiązanie, ale niech realizacja kontraktowych zobowiązań nie będzie przedmiotem przedwyborczej wojny.
Z kolei nominacja Igora Ostachowicza była strzałem w kolano dla Platformy Obywatelskiej, ale nie z tego powodu, że do władz spółki trafił specjalista współpracujący z byłym premierem, lecz wskutek skrajnej nieporadności w komunikowaniu tego faktu. Można lubić czy nie lubić Tuska, Platformę i Ostachowicza, niemniej fakt, że były doradca premiera to osoba znająca się na marketingu i promocji, jest niezaprzeczalny. Wystarczy spojrzeć na sondaże i przeanalizować, jak wysokie, mimo wielu fatalnych, także dla biznesu, ruchów obecnej władzy, jest poparcie dla ugrupowania rządzącego od niemal dwu kadencji. Tymczasem powołanie Ostachowicza niemal w sekrecie, dziwne oświadczenie resortu skarbu, a potem nagłe wycofywanie się decydentów z poparcia dla tej kandydatury zrobiło jak najgorsze wrażenie.
To, że do newralgicznych państwowych spółek trafiają specjaliści związani z aktualnie rządzącym obozem, nie jest tylko polską specyfiką. Spójrzmy na Niemcy czy Francję, gdzie jest identycznie. Ważne, by przepustką do takich spółek było w pierwszej kolejności fachowe przygotowanie kandydata, a nie polityczne koneksje. I znowu, jak w przypadku sprawy pani minister Wasiak, można spytać, czy warto to zmienić. Może i warto, ale najpierw wymyślmy odpowiednie rozwiązania, a potem je egzekwujmy, a nie odwrotnie.
W wyniku tej medialnej afery pani minister przeznaczy swoją odprawę na cele dobroczynne, a Igor Ostachowicz złożył rezygnację z zasiadania w zarządzie Orlenu. Dyskusja teraz ucichnie, ale na jak długo? Ciekawe, czy ci, którzy teraz przybrali pozę Katona, za jakiś czas nie będą musieli odpierać identycznych ataków obecnych decydentów…
Trwa ładowanie komentarzy...