Państwo motorem innowacyjności

Od innowacyjności podobno nie uciekniemy, a już na pewno nie uciekniemy od debatowania o niej. Jeśli są to debaty w gronie dużej klasy specjalistów, to w ogóle nie ma powodów, by przed rozmową o innowacyjności uciekać. W miniony wtorek, podczas gali rozdania nagród „Gazety Polskiej Codziennie” Przedsiębiorca Roku 2016 odbyła się taka krótka, acz niezwykle interesująca dyskusja „Polska innowacyjna – idea czy rzeczywistość?”. Skład panelistów z góry gwarantował, że rozmowa wyjdzie poza powtarzane zwykle ogólniki: przewodniczący Kapituły „Teraz Polska” prof. Michał Kleiber, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, szefowie ARP Marcin Chludziński i Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

Zdaniem prezesa Jagiełły, w najbliższych latach Polska może liczyć nawet na 4-procentowy wzrost gospodarczy. Dla przedsiębiorców to wyśmienita okazja, by podejmować długoterminowe inwestycje. W badaniach odnotowano najwyższy od lat wskaźnik optymizmu wśród polskich rodzin; w zeszłym tygodniu CBOS ogłosił, że po raz pierwszy od siedmiu lat więcej respondentów uważa, że sprawy w kraju idą w dobrym kierunku, niż odwrotnie. Politycy zapewne prężą dumnie pierś, ale za tę falę optymizmu gratulacje należą się w mojej opinii również naszemu biznesowi. To, że w portfelach Polaków jest coraz więcej pieniędzy, to przecież także ich zasługa.
Inwestowanie, szczególnie to długofalowe, musi uwzględniać w szerokim zakresie aspekt innowacyjności. Innowacyjnie, czyli – jak zauważył prezes PKO BP – taniej i lepiej, niż robią to inni. Jeśli chodzi o kreatywność, to Polska nie ma się czego wstydzić. Jeśli chodzi o warunki, by ta kreatywność przerodziła się w innowacyjność, cóż… Profesor Kleiber przypomniał, że zawsze mówił, pytany o innowacyjność: „jest dobrze” i dodawał: „ale naprawdę nie jest beznadziejnie”.
Do osiągnięcia sukcesu zwykle potrzebna jest synergia wysiłku wielu tęgich głów. W przypadku stworzenia warunków dla innowacyjnych projektów jest to synergia świata biznesu, nauki i polityki. Profesor zwrócił uwagę, że ważny jest cały system edukacji, w tym lekceważone często w kraju kształcenie ustawiczne. Ale ogromną rolę odgrywa też powszechna kultura wsparcia i szacunku dla ludzi innowacyjnie myślących. Należy stawiać ich za wzór, zachęcać, by nie ustawali w swoich wysiłkach. Niestety – nie potrafimy takich wzorców odpowiednio kreować, sprawiać, by mistrzowie innowacji nie byli jedynie gwiazdami chwili (nawet nie jednego sezonu!). Jest oczywiście wiele inicjatyw, które w ramach swoich, mniej bądź bardziej skromnych możliwości, starają się kreować innowacyjne firmy i jednostki (w tym Fundacja „Teraz Polska”), ale nie zastąpi to spójnej polityki promocyjnej. Tę zaś musi wypracować państwo.
Narzekamy, że państwo ma zbyt wielką ochotę wtrącać się w sprawy biznesu i regulować wszystko, co się da. Są jednak dziedziny, gdzie państwo winno się wtrącać, ale tego nie robi bądź robi to zbyt nieśmiało. Promocja innowacyjności jest właśnie taką dziedziną. Tu jego rola polega na współtworzeniu sukcesu. Aktywność państwa jest absolutnie niezbędna, aby wydobyć innowacyjność z ludzi. Mówię o naszych polskich, europejskich realiach. Może w Stanach Zjednoczonych, gdzie współpraca biznesu z nauką – wielkiego biznesu z wielką nauką – jest niezwykle rozwinięta, bywa inaczej. Jednak u nas bez mądrej polityki państwa skończy się na dobrych chęciach. A wiadomo, co jest nimi wybrukowane…
Trwa ładowanie komentarzy...