O autorze
Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad dwudziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”, nad którym honorowy patronat sprawuje Prezydent RP. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Oczywiste zasady

Myśl Marszałka Piłsudskiego jest wśród związków zawodowych niezwykle żywa. Dosłownie – jedna myśl, czyli: „brać i nie kwitować”. Marszałek odnosił to co prawda do układów z zaborcami, lecz bywa, że i związkowcy stosują ją do właścicieli i zarządów firm lub grup kapitałowych. Smutnym przykładem tego, nader szkodliwego, myślenia jest sytuacja w kopalni węgla Bogdanka. Dodam, że jest to zakład, który pokazywany jest jako modelowy przykład sukcesu reformy górnictwa, której patronuje minister Grzegorz Tobiszowski.

Położona na Lubelszczyźnie Bogdanka, w odróżnieniu od wielu śląskich zakładów, ma sytuację wprost wymarzoną. Wejście kopalni do grupy Enea zapewniło jej rynek zbytu na długie lata. 80 procent wydobywanego surowca trafia do elektrowni należących do grupy, mianowicie do Kozienic i Połańca. Niezależnie od koniunktury na światowych rynkach, Bogdanka ma perspektywę stabilizacji.
A teraz o sprawach oczywistych. Oczywiste jest bowiem, że jeśli wchodzę w układ biznesowy, to korzyści muszą odnosić obie strony. Podobnie, jak oczywiste jest, że jeśli gdzieś się zatrudniam, to zgadzam się na panujące w tejże firmie zasady. Owszem, najlepiej byłoby dostawać pokaźną pensję i wybierać sobie, do jakich zasad się stosować. Nie lubię wstawać rano? To nie będę pojawiał się w firmie przed południem. Chcę skorzystać z uroków lata? To decyduję, że weekend będzie się dla mnie zaczynał od piątku rano.
Pomarzyć dobra rzecz, ale takie warunki mogą negocjować tylko gwiazdy kina i muzyki. A na poważnie: w rzeczonej Bogdance w roli takich właśnie gwiazd obsadziły siebie organizacje związkowe. Na co dzień konkurujące, tym razem wspólnie oprotestowały próbę wprowadzenia w zakładzie ładu korporacyjnego grupy Enea. Wydaje się oczywiste, że skoro firma decyduje się na wejście do grupy, która jest w dodatku gwarantem jej niezakłóconego funkcjonowania, to musi przyjąć zasady tej grupy. Nie można mieć samych korzyści, a żadnych obowiązków.
Związki z Bogdanki zorganizowały wśród załogi referendum dotyczące kwestii ładu korporacyjnego. Zapytano, czy sprzeciwiają się Kodeksowi Grupy Kapitałowej Enea, zgodnie z którym, o zarobkach i zatrudnieniu będzie decydować centrala, i czy z tego powodu załoga godzi się na akcję protestacyjną aż do strajku włącznie. Na pierwsze pytanie „nie” odpowiedziało niemal 97% głosujących, tyle samo zgodziło się z pomysłem protestu. Pytać, rzecz jasna, można o wszystko, ale jak pytać – to całościowo. Szkoda, że zabrakło pytania o to, czy w razie braku zgody na przyjęcie ładu korporacyjnego grupy pracownicy godzą się, by spółka opuściła grupę. By sama szukała rynku zbytu i sama funkcjonowała w oparciu o zasadę splendid isolation.
Zapewne obie strony jakoś się dogadają, a związkowe pogróżki to tradycyjne prężenie muskułów przed negocjacjami. Ale cała sytuacja robi, mówiąc kolokwialnie, fatalny PR stronie związkowej i stawia w niezręcznej sytuacji ministra Tobiszowskiego, który odpowiada za reformę górnictwa. Okazuje się, że jego pomysł, który na zdrowy rozum powinien zadowolić wszystkich, nie zadowala tych, którzy najbardziej na nim zyskują.
Na koniec jeszcze jeden ważny aspekt całej sytuacji. Bogdanka jest spółką giełdową. Spór wokół przyjęcia ładu korporacyjnego, o ile będzie eskalowany, nie pozostanie bez wpływu na kurs akcji spółki. Może się okazać, że koszty tej awantury poniosą wszyscy, łącznie z pracownikami.
Trwa ładowanie komentarzy...