Grupa naTemat

Polska armia – Polska kasa

Dyskusja o polskiej obronności oscyluje głównie wokół kwot, które przeznaczane są na uzbrojenie naszej armii. Sprawa ważna? Bez wątpienia, bo przecież gra idzie nie tylko o nasze bezpieczeństwo, ale o zobowiązania wynikające z międzynarodowych sojuszy. Dlatego tyle kontrowersji wywołała niedawna decyzja rządu o przesunięciach środków w budżecie MON. Minister Siemoniak przyjął na siebie niewdzięczną rolę tłumaczenia decyzji, która jego samego stawia w trudnej sytuacji… Warto jednak zwrócić uwagę nie tylko na to, jakie sumy zostaną wydane, lecz ile z nich trafi do polskich zakładów. Zeszłotygodniowy Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach pokazał, jak nowoczesna i bogata jest oferta rodzimych zakładów. Tylko czy starczy politycznej woli na zakupy dla polskiej armii na polskim rynku?

Wiele razy pisałem na tym blogu, że argumentem za wyborem polskich produktów bądź usług nie jest fakt, że są one wyprodukowane w kraju. Wybieramy polskie wyroby dlatego, że są i polskie, i dobre. W przypadku tak newralgicznej sfery jak obronność, jest to szczególnie istotne.

Przez media przetoczyła się w ubiegłym roku dyskusja o ratowaniu gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Politycy i eksperci wskazywali, że kupując okręty podwodne Polska powinna zadbać, by przy ich produkcji, a co najmniej utrzymaniu, wykorzystano potencjał i doświadczenie krajowych zakładów.

Jak na razie, decyzji w sprawie tego zakupu nie ma, ale sam fakt wywołania tak potrzebnej dyskusji jest niezwykle pozytywny. Pokazuje bowiem, że wyzbywamy się niepotrzebnych kompleksów. Umiemy kalkulować korzyści dla naszej gospodarki i potrafimy doceniać atuty polskiego przemysłu – bez zbytniej, niczym nieuzasadnionej przesady, ale i bez równie szkodliwego niedoceniania tego, co doceniane jest za granicą.

Powołanie Polskiego Holdingu Obronnego - miejmy nadzieję - pozwoli zachować ten dobry kierunek. Stawką jest bowiem nie tylko utrzymanie i rozwój miejsc pracy, ale zahamowanie odpływu z kraju świetnych specjalistów. Takich, których zagraniczne koncerny zbrojeniowe są gotowe zaprosić do współpracy za każde pieniądze. Jeśli pozwolimy by tak się stało, strat nie naprawimy przez długie lata…

To, że europejskie koncerny zainteresowane są nie tylko polskim rynkiem, lecz także rozwijają tu swoją produkcję, wynika między innymi z możliwości współpracy z profesjonalistami. W Kielcach przedstawiciele Grupy Thales, znanej u nas głównie jako dostawca wysokiej jakości systemów kolejowych, mówili o tym, że liczą na dostawę dla polskiej armii dronów – bezzałogowych śmigłowców latających. Thales przedstawił resortowi obrony również rozwiązania z zakresu obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Wszystko to przy wykorzystaniu polskiego zaplecza i z korzyścią dla polskiej gospodarki.

Hasło, że polska armia powinna być zmodernizowana dzięki polskiemu potencjałowi, po raz pierwszy od wielu lat staje się realne. Trzymajmy kciuki za efekty!
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WojskoFirmy
Skomentuj