O autorze
Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad dwudziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”, nad którym honorowy patronat sprawuje Prezydent RP. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Da się rozmawiać merytorycznie!

Gala XXVIII edycji Konkursu „Teraz Polska” – wielkie święto polskich marek i polskiego sukcesu – już za nami. Kto nie był, niech żałuje – także świetnej oprawy muzycznej, zapewnionej przez Jazz Band Młynarski-Masecki. Gala ma też inny wymiar, szczególnie aktualny w panującej dzisiaj atmosferze: pokazała, że wspieranie ważnych dla Polski spraw może się odbywać ponad politycznymi podziałami.

Powiem ze smutkiem: coraz mniej jest wydarzeń, gdzie obok siebie stoją ministrowie obecnego rządu, doradcy prezydenta, liderzy partii opozycyjnych i eurodeputowani PO. A stoją nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że są świadomi znaczenia rodzimych firm dla budowy Marki Polska. Inaczej, niż ponad podziałami, ponad polityką, siły tej marki nie da się zbudować.
Dziękuję zatem jeszcze raz panu ministrowi Adamowi Hamryszczakowi, dziękuję również Tadeuszowi Deszkiewiczowi, dyrektorowi Radia dla Ciebie i jednocześnie Doradcy Prezydenta RP. Ale równie serdeczne podziękowania składam na ręce Adama Szejnfelda, posła do Parlamentu Europejskiego i aktywnego polityka Platformy Obywatelskiej, który od lat z niezmierną życzliwością kibicuje inicjatywom Fundacji „Teraz Polska”.
Chciałbym, by w naszych polskich głowach zakorzeniła się prosta prawda: nie wszystko ma wymiar polityczny i nie wszystko musi być areną politycznych sporów. Nie każda pochwała i nie każda krytyka ma wymiar doraźnej polityki. Czasem warto posłuchać merytorycznej krytyki, by naprawić zawczasu błędy, podobnie trzeba uznać obiektywne sukcesy nielubianej przez siebie władzy.
A propos takiej merytorycznej krytyki. Niedawno głos zabrał poseł Stanisław Żmijan (PO), w poprzedniej kadencji przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Sprawa ważna, bo dotyczy pieniędzy na nowe drogi i komfortu jazdy nas wszystkich. Jesienią ubiegłego roku ówczesne Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zaskoczyło ekspresowym przygotowaniem projektu rewolucjonizującego system elektronicznego poboru opłat od ciężarówek. Przypomnę, że środki od kierowców idą na budowę nowych dróg. W kontekście perspektywy zmniejszenia unijnych funduszy w kolejnej perspektywie budżetowej wpływy z e-myta mają tym większe znaczenie. Ministerstwo przygotowało, Sejm szybko uchwalił – i od listopada systemem nie będzie już zarządzał prywatny operator, tylko urzędnicy z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Dzieliłem się już swoimi wątpliwościami co do domniemanej wyższości systemu, w którym za pobór pieniędzy nie będzie odpowiadała surowo rozliczana prywatna firma (która za uchybienia odpowiada finansowo), ale urzędnicy. Gorzej, że do odpalenia nowego systemu pozostały cztery miesiące, a opinia publiczna nie zna żadnych szczegółów. Jak będzie funkcjonował nowy system, czy są gwarancje, że państwo płynnie przejmie zarządzanie, czy na pewno budżet nie straci. Poseł Żmijan dobrze te obawy wypunktował – nie czyniąc z tego politycznego ataku, nie przejawiając „Schadenfreude” z powodu potencjalnych problemów rządu. De facto przygotował ściągę dla obecnej ekipy, na co powinna zwrócić uwagę. W obecnych realiach publicznej dyskusji to rzecz niezmiernie rzadka.
Rzadka, ale przecież tak być nie musi. Skoro o Marce Polska można rozmawiać – co pokazuje aktywność Fundacji „Teraz Polska” – spokojnie i merytorycznie, to o innych kwestiach również się da. Niestety, nieszczęściem dla publicznej debaty jest wyborczy kalendarz. Od końca ostatniego maratonu wyborczego (wybory samorządowe, prezydenckie, sejmowe) nie minęły jeszcze trzy lata, a już mamy nową kampanię. I kampanijną rzeczywistość, tradycyjnie brutalną. Aż chce się westchnąć: demokracja to dobra rzecz, ale czy nie można by zrezygnować z jej skutków ubocznych?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...